Archiwa kategorii: świece

Recenzja świecy Black Cashmere marki Candleberry

Jakiś czas temu miałam przyjemność testować świecę Black Cashmere z Candleberry, a teraz pragnę przedstawić Wam, moi drodzy recenzje.
Nie jest to dla mnie pierwsze spotkanie z marką Candleberry, gdyż posiadam kilka świec, z których zadowolona jestem w różnym stopniu.

Fotoram.io(5)Kształt świecy, nazwa i kolor wosku natychmiast przypadły mi do gustu – jest ciemno, mroczno, a co za tym idzie – romantycznie :) Niestety nie mogę powiedzieć tego samego o naklejce, która wzbudza u mnie bardzo mieszane uczucia, bo z jednej strony przywodzi mi na myśl stary dworek z winnicą z południa Włoch lub Francji. Podczas gdy szachownica z góry i dołu etykiety -  wyścigi formuły 1, które nijak się mają do reszty.

Świeca Black Cashmere została wyposażona w jeden knot, który niestety nie jest ułożony na środku świecy, co jest przyczyną problemów podczas palenia  – wosk nie chciał roztopić się do ścianek świecy, musiałam więc sięgnąć po sweterek i illumę.

Co kompozycji nut zapachowych, to producent zapewnia, że poczujemy lawendę, paczulę i przyprawy korzenne, czyli coś, co bardzo lubię i czego zawsze szukam. Uważam, że obietnice  zostały spełnione, bo czuję lawendę i całą resztę. W tym momencie nadmienię, że mnie osobiście zapach tego produktu przypomina świece Evening Air od Yankee Candle. Wracając do tematu, Black Cashmere pachnie bardzo męsko, niczym luksusowa woda kolońska. Jest to naprawdę przyjemny zapach, lubię takie, lecz jego moc podczas palenia była dla mnie zbyt słaba, choć po powąchaniu „na sucho” spodziewałam się killera…Na tę chwilę nie umiem powiedzieć, czy kupię tę świecę.

Kończąc. Bardzo mocno dziękuję za możliwość wzięcia udziału w teście bohaterki niniejszej recenzji

Moja ocena świecy: 3/6
Pozdrawiam, Marthette

 

Recenzja świecy zapachowej Chocolate and Berries marki McCall’s Candles

Fotoram.io(1)Na wstępnie bardzo mocno chciałabym podziękować Julicie Antoniak-Szczur z Pachnącej Wanny  za możliwość wzięcia udziału w teście bohaterki niniejszej recenzji.

 To nie jest moje pierwsze spotkanie z produktami McCall’s Candles, w przeszłości miałam styczność z woskami (m.in. „melot” – gorąco polecam!!), a moją pierwszą świecą tej marki była Cotton Candy (przeurocza) i zawsze byłam zadowolona!

Dlaczego padło na tę świecę? Ponieważ pasjami wielbię czekoladę w każdej postaci i formię, toteż szybko zdecydowałam się wziąć udział w tym świecowym przedsięwzięciu. Czy jestem zadowolona? O tym za moment :)

Fotoram.io(3)
Zanim przejdę do recenzowania zapachu poświęcę chwilę na omówienie kwestiach technicznych i wizualnych. Chocolate&Berries jest świecą parafinową i dwuknotową; dwa knoty mają za zadanie szybkie i łatwe rozgrzanie świecy oraz roztopienie wosku aż do ścianek z jednoczesnym doskonale wyczuwalnym, intensywnym aromatem. Już nie trzeba martwić się opornym woskiem i zapatrywać się w illumy, sweterki, folię aluminiową czy inne wspomagacze. Wierzcie mi – ogromny problem z głowy. W temacie knotów chciałabym jeszcze wspomnieć o tym, że wykonane są z wysokiej jakości surowca i zostały zaprojektowane w taki sposób, aby świeca nie wypalała się zbyt szybko, co pozwala na cieszenie się pięknym zapachem przez niemal 130 godzin! Uważam to za ogromny plus. Waga świecy wynosi 510 gramów.

Pod względem wizualnym świeca bardzo mi się spodobała, jest prosta i uroczo staroświecka. Wygląda jak staromodny słoiczek na przepyszne przetwory ;) Za wielki plus uważam brak naklejki na słoiku. Myślę, że po wypaleniu świecy można go bardzo fajnie wykorzystać. Do gustu przypadł mi również piękny, ciemny kolor i metalowy uchwyt, dzięki któremu przenoszenie świecy jest łatwe i nie grozi poparzeniu.

Wyczuwam w niej bogaty bukiet owoców jagodowych wzbogacony o aromat wiśni. O dziwo nie wyczuwam w niej mlecznej czekolady, tylko gorzką o bardzo dobrej jakości. Przez co zapach nie jest słodki, tylko wytrawny i lekko kwaskowy, aromat wiśnia wzbogaca bukiet i dodaje mu szlachetności. Podczas palenia tej świecy przed oczami stawał mi widok mega czekoladowego tortu przełożonego kwaskowym musem z owoców jagodowych i z dodatkiem wiśni. Genialne!! Marzenie!! Jeżeli chodzi o moc świecy, jest ona naprawdę bardzo dobra, zapach długo unosi się w powietrzu  – mówi to posiadaczka niezbyt wrażliwego nosa. Reasumując: jestem zachwycona tą świecą, wpisuję ją na swoją listę chciejstw  i z czystym sumieniem polecam wszystkim Chocolate and Berries od McCall’s Candles! :)

Moja ocena świecy: 6/6

 Pozdrawiam, Marthette

Recenzja świecy „Persimmon Cider”, marki PartyLite.

Witam Wszystkich :)

Postanowiłam rozszerzyć tematykę bloga o kolejny dział – świece i woski, ponieważ to jedna z moich miłości :) Już od dawna nosiłam się z takim zamiarem, ale zawsze było mi z tym planem nie po drodze… Jednakże w końcu nadszedł ten dzień, Nowy cykl zaczynam recenzją świecy Persimmon cider, czy jak to woli Cydr z kaki, od PartyLite.

Fotoram.io

Recenzję zacznę od danych technicznych produktu. Świeca, którą recenzuje pochodzi z limitowanej jesiennej kolekcji PartyLite, zainspirowanej naturą i jesiennymi skarbami. Persimmon Cider jest świecą trzyknotową o wadze  375 g. Według informacji producenta całkowity czas palenia wynosi 45 godzin. Czyli jest całkiem ok :) Moim zdaniem wizualnie jest bardzo ładna, design przyciąga i cieszy wzrok.
A teraz przejdę do tego, co w świecach zapachowych jest najpiękniejsze i najważniejsze, czyli do zapachu :)

W opisie można wyczytać taką oto informację: Słodka mandarynka i soczyste owoce kaki splatają się z aromatem jabłka i szczyptą kory cynamonowej w klasycznym otulającym zapachu jesieni.   Ten miszmasz egzotycznych owoców z aromatem jabłka brzmi dla mnie niezwykle zachęcająco. Lubię takie połączenia, a Wy?

Zdjęcie użytkownika Martuchna Kowalczykówna.

A jak sprawa przedstawia się w praktyce? Cuuuuuuuuuudownie. Naprawdę mega sympatycznie. Nie jest to kolejna, banalna, przesycona cynamonem jesienna kompozycja jakich wiele. Wyobraźcie sobie, że zapaliłam i zapach natychmiast rozszedł się po moim sporym pokoju. To wielki plus. Byłam tym mile zaskoczona, bo świec mam sporo, ale naprawdę rzadko to się zdarzało… Kolejną przemiłą niespodzianką okazała się być dla mnie moc świecy – aromat jest mocny, ale nie męczy i tworzy atrakcyjne tło na np. miłe popołudnie. A po zgaszeniu długo unosi się w powietrzu.

Zapach jest otulający i orzeźwiający jednocześnie. Co ciekawe podczas palenia nie jest taki sam, ciągle ulega zmianie – raz na pierwszy plan wysuwają się orzeźwiające mandarynki, przełamane ciepłym cynamonem, by później ustąpić miejsca  otulającym aromatom luksusowego drewna. Nie ma w nic ani śladu sztuczności, są same naturalne aromaty – jabłka pachną świeżuteńkimi jabłuszkami, mandarynki najprawdziwszymi mandarynkami, a nie cytrusowymi koszmarkami rodem z podrzędnych detergentów. Bardzo cieszy mnie fakt, iż podczas palenia świeca nie dymi, a co za tym idzie, sadza nie brudzi wszystkiego wokół. Coś cudownego! Moim zdaniem Persimmon Cider pasuje wyśmienicie do schyłku lata i początku jesieni.

Jeszcze jedną rzecz chciałabym poruszyć – kwestie zużycia produktu. Choć jest to świeca trzyknotowa, to zużycie po kilku godzinnym paleniu jest naprawdę znikome. Jedynie czarne knoty zdradzają, że już była palona. Serio :)

Kochani, napiszę wprost: JEŻELI SZUKACIE CZEGOŚ PIĘKNEGO NA JESIEŃ LUB NA PREZENT, NIE ZASTANAWIAJCIE SIĘ, TYLKO ZAMAWIAJCIE!!!! Możecie to zrobić u mnie :)

Bardzo mocno chciałabym podziękować Danielowi Lis :)

Moja ocena świecy: 6/6

Gorąco polecam i równie gorąco pozdrawiam,
Marthette :)