„Miniaturzystka”, Jessie Burton.

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

 

Wszyscy przez lata tkwimy w niewidzialnych klatkach, których pręty zrobione są ze zbrodniczej obłudy.


Książki, których fabuła jest osadzona w przeszłości należą do moich ulubionych, a gdy dotyczą prawdziwych zdarzeń z przeszłości, to dla mnie cud, miód i orzeszki w mlecznej czekoladzie.Za każdym razem, gdy w moje dłonie wpada nowy tytuł z tego gatunku,  cieszę się niczym dziecko z nowej super wypasionej zabawki. Cenię takie książki za niesamowity nastrój oraz  za to, że za ich sprawą mogę dowiedzieć się czegoś więcej o danej epoce i poczuć klimat minionych lat. To coś wspaniałego. Dlatego więc debiutancka powieść aktorki, a teraz i pisarki, Jessie Burton pod tytułem „Miniaturzystka” znalazła się na mojej liście „do przeczytania” w niemal w tej samej chwili, gdy o niej usłyszanym. Postanowiłam rozpocząć ją nowy rok. Czy był to dobry wybór, o tym będzie później.

Fabuła tej książki zaczyna się całkiem niewinnie – pewnego październikowego dnia 1686 roku pełna nadziei osiemnastoletnia Petronella Oortman stoi przed drzwiami jednej z kamienic w bogatej dzielnicy Amsterdamu. Przybyła ze wsi, żeby w końcu rozpocząć nowe życie u boku swojego niedawno poślubionego męża i znanego kupca, Johannesa Brandta. Jednak – ku jej rozczarowaniu – wita ją jedynie niezbyt miła szwagierka, Marin oraz dwójka służących: ironiczna aż do bólu Cornelia i sympatyczny, czarnoskóry Otto. Sporym rozczarowaniem jest również jej niska pozycja w nowym domu pomimo, iż jako zona głowy tejże rodziny powinna być panią domu i najważniejszą kobietą w owej zbiorowości, a te role w swych rekach dzierży Marin, która ma decydujący głos w niemal w każdej sprawie. Przyjazd świeżo poślubionego męża, który zjawia się dopiero kilka dni później, wcale nie poprawia relacji panujących w domu Brantów, a jedynie dolewa oliwy do ognia. Albowiem Johannes Brandt w stosunku do swej młodziutkiej żony jest zastanawiająco oziębły i żyje jakby w innym świecie. Oprócz tego skrywa tajemnicę, która załamię i odmieni życie Nelli. Pewnego dnia Johannes obwarowuje Nellę niecodziennym prezentem – jest nim piękna miniatura ich kamienicy w formię przenośnego kredensu. Zamiast uradować obdarowaną przynosi odwrotny efekt – Nella odbiera go jako kpinę, ponieważ uważa go za odpowiedni jedynie dziecka, a nie dorosłej kobiety i w dodatku mężatki (!). Dopiero z czasem zaczyna patrzeć na podarek przychylniejszym okiem i zaczyna traktować go jako miłą odskocznie od problemów dnia codziennego. Postanawia również zlecić wykonanie lilipucich wersji przedmiotów codziennego użytku pewnemu rzemieślnikowi. Nie zdaje sobie wówczas sprawy, jakie skutki będzie miała jej z pozoru niewinna decyzja i jak bardzo pełen tajemnic człowiek odmieni jej życie oraz wszystkich wokół.

Miniaturzystka jest niczym duch – pojawia się nagle i znika tak samo szybko. Wszystko wie i wszystko widzi, a dowodami na to są miniaturki psów, mebli i ludzi, które stanowią idealną kopie mieszkańców owego domostwa czy przedmiotów w znajdujących się w nim. Co ciekawe te rzeczy z czasem ulegają dziwnym przemianom: np. na figurce psa ni stąd ni zowąd pojawia się czerwona plamka -  identyczna jak rana na ciele swojego żywego pierwowzoru, a na miniaturze głowy cukru pojawia się czarna plama – taka sama jak na prawdziwej. A jej liściki, które są dołączone do każdej przesyłki jednocześnie budzą lęk i fascynację. Jakim cudem twórczyni tych dziwów przenika niezauważona do hermetycznego świata owej rodziny? Jakim sposobem poznaje najpilniej strzeżone tajemnice tej rodziny? Czy owa miniaturzysta jest zwykłą śmiertelniczką wykonującą zawód, który wówczas był nierezerwowany jedynie dla mężczyzn, a może jest wiedźmą, która dzięki przeróżnym konszachtom przenika do umysłów ludzi, z którymi się styka? Odpowiedzi na te pytania musicie poznać sami, gdyż nie chcę psuć Wam przyjemności wynikającej z wspomnianej książki.

A teraz pora na moja opinię. Uważam „Miniaturzystkę” za bardzo dobrą i niezwykłą  książką. Pani Burton zadebiutowała w niezwykłym, wręcz genialny stylu. Wprawdzie początek może zniechęcić czytelnika, ale naprawdę nie warto rezygnować z dalszego czytania, bowiem powieść ta z każdą kolejną strona staje się coraz lepsza. Jej fabuła składa się z wielu interesujących wątków, dodatkowo wpleciono w nią masę tajemnic i niedomówień, a język jest symboliczny i subtelny – wszystkie te rzeczy tworzą niepowtarzalny styl i  klimat, dzięki czemu „Miniaturzystka” trzyma w niesłychanym napięciu.
Kolejnym dużym plusem jest dbałość autorki o każdy detal, co w konsekwencji przyczyniło się do powstania niepowtarzalnego – i co najważniejsze – zgodnego z prawdą tła historycznego.
Ta książka zadziałała na mnie jak narkotynach – w czasie czytania zatraciłam się na amen i nie potrafiłam się oderwać. „Miniaturzysta” jest jedną z tych powieści, które z jednej strony chce się przeczytać jak najszybciej, gdyż nie można doczekać się rozwiązania. Zaś z drugiej strony ów moment pragnie się odwlec w nieskończoność, ponieważ rozstanie z nią i z jej bohaterami jest trudne.
Miniaturzysta w mojej ocenie ma tylko jednego minusa – pozostawia niedosyt i masę pytań. Acz można potraktować to jako taki nietypowy plus, bowiem pozostawia to dużo miejsca dla  wyobraźni. Osobiście nie lubię, gdy autor w swojej książce podaje mi wszystko na tacy.

Jak napisałam w wstępie do swojej recenzji, książka ta została oparta na faktach, Petronella i jej towarzysze doli i niedoli naprawdę żyli, a miniatura ich kamienicy przetrwała do dziś. Życie książkowych bohaterów jest podobne do życia ich pierwowzorów. Petronella Oortman-Brandta żyła między 1656 a 1716 rokiem.

Tytuł oryginalny: The Miniaturist
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Numer ISBN: 9788308054284
Liczba stron: 464
Moja ocena: 10/10

A oto zdjęcia tej miniatury:


Pozdrawiam i bardzo gorąco polecam „Miniaturzystę” :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>