„Kroniki Klary Schulz. Sprawa pechowca”, Nadia Szagdaj.

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Skoro nic mnie nie zatrzymuje,
Dobranoc, fałszywy świecie!
(Papageno, Czarodziejski flet, W.A. Mozart)


Lubię kryminały i lubię też okres poprzedzający wybuch I Wojny Światowej, więc gdy dowiedziałam się o tej książkę, która łączy w sobie te dwie ulubione przeze mnie rzeczy, wiedziałam, że muszę ją przeczytać. I przeczytałam. Czy było warto? O tym będzie nieco później.
Nadia Szagdaj na kartach powieści Kroniki Klary Schulz – sprawa pechowca, która jest pierwszą częścią trylogii o perypetiach pani detektyw z początku XX wieku,  przenosi nas do Breslau (polska nazwa – Wrocław) roku 1910. Jak wygląda to dawne miasto oczami autorki? Zaskakująco. Ale o jej wizji przeszłości napiszę nieco później, bo teraz skupię się na fabule.

 Akcja zaczyna się w bardzo tragicznych okolicznościach, a mianowicie w czasie  inscenizacji opery Czarodziejski flet autorstwa Mozarta ginie znany baryton, Emmanuel Heiss. Początkowo wszyscy biorą tę śmierć za nieszczęśliwy wypadek, jednak bardzo szybko wychodzą na jaw szczegóły świadczące o tym, iż było to precyzyjnie zaplanowane morderstwo. Jak to często bywa w książkach i w życiu zbieg okoliczności sprawia, iż na miejscu zbrodni przebywa detektyw – amator, Klara Schulz. Jest ona dwudziestoletnią kobietą z tzw. klasy wyższej i córką znanego stróża prawa, a także żoną szanowanego lekarza z którym ma pięcioletniego synka. Ma ona za sobą niezwykle traumatyczne przeżycia, albowiem była świadkiem brutalnego gwałtu i morderstwa dokonanego na jej matce. I właśnie to tragiczne przyczyniło się do narodzenia jej obsesji na punkcje sprawców tej zbrodni i wszelkich kryminalnych zagadek.
To zabójstwo stanie się jej pierwszym poważnym zleceniem, które powierzy jej życiowy partner denata. Jak to często bywa w kryminałach, morderca (a może mordercy?) nie ograniczy się tylko  do jednej zbrodni będzie ich więcej i będą mordowani artyści oraz osoby z nizin. W pogoni za sprawcą zbrodni Klara odkryje mroczne zakątki Breslau z początku XX wieku oraz  trafi do świata wyrafinowanego towarzystwa, których żądza wrażeń i krwi doprowadziła do niejednej zbrodni.

Niestety pierwsza część trylogii o detektywistycznych przygodach wrocławianki z początku XX wieku nie przypadła mi do gustu; pomysł intrygi jest dobry, ale wykonanie dość mierne. W tej książce jest kilka rzeczy, które w czasie czytania były dla mnie irytujące. Po pierwsze: główna bohaterka, która w mojej ocenie jest zbyt sztuczna, naiwna, nieostrożna  i miejscami po prostu głupia. Nadia Szagdaj chciała zapewne wykreować postać ówczesnej emancypantki, która przeciera nowe szlaki, lecz nie dała rady. Owszem, Klara jest kobietą nowoczesną i wyzwolona… jest wręcz nazbyt nowoczesna i wyzwolona, a czasem i wulgarna. W czasie czytania odniosłam wrażenie, że egzystencja Klary dzieli się na: włóczeniu się po podejrzanych miejscach, przebywaniu w towarzystwie typów spod ciemne gwiazdy, piciu ogromnych ilości alkoholu, jedzeniu oraz flirtowaniu z kim popadnie, w tym z człowiekiem, który myśli tylko o jednym – zaciągnięciu Klarci do swojego wyrka. I do tego wszystkiego pani detektyw  klnie niczym panowie spod budki z %. Czy tak zachowywała się dama z eleganckiego towarzystwa z początku XX wieku? Nie. Muszę również wspomnieć o tym, iż takie zachowanie w ogóle nie raziło ludzi z otoczenia pani detektyw, co też jest dziwne zważywszy na fakt, że fabuła książki dzieje się w latach, w których konwenanse były niezwykle ważne i to one posiadały znaczący wpływ na życie  ówczesnego człowieka.

Kolejną zaskakująca i nazbyt nowoczesną- a przez to kolejną irytującą – rzeczą jest stosunek postaci występujących w tej powieści do inności, w tym homoseksualizmu. Osobiście nie ma nic do osób kochających inaczej, bo to ich prywatna sprawa, ale (chyba) wszyscy wiemy i nie ma się co oszukiwać, że na początku XX wieku ludzie byli zdecydowanie mniej tolerancyjni i to dla niemal każdej odmienności, niż dziś. Choć i dziś też nie jest cudownie – nietolerancja czy to dla osób kochających inaczej, innej rasy, czy też osób niepełnosprawnych jest nadal sporym problemem. Natomiast pani detektyw wydaje się być zagorzałą zwolenniczką środowiska LGBT i obrzydzeniem napawa ją wszystkie przejawy niechęci do osób innych orientacji. Zacnie, naprawdę, aczkolwiek to nie te czasy!

W ogóle wszyscy i wszystko w tej książce sprawia wrażenie, jakby w jakiś magiczny sposób przeniosło się z teraźniejszości do przeszłości. Z wykształcenie jestem historykiem (może powinnam napisać raczej – historyczką), która zdecydowała się na doktorat (ach ta moja skromność ;) ) i nie ukrywam, że nieznajomość realiów drażniła niemal od samego początku recenzowanej książki. Nie wiem czy to wymieszanie przeszłości z teraźniejszością było umyślnym zabiegiem, czy wynikiem niezamożności przez panią Szagdaj historii.  Istnieje jeszcze jedna możliwość: może był to sprytny chwyt marketingowym, który miał na celu zapewnienie wysokiej sprzedaży tej książki? Nie wiem. Ale wiem jedno – jak ktoś bierze się za pisanie książek, których akcja ma miejsce w dawnych epokach, trzeba kurczowo trzymać się realiów opisywanych lat! Reasumując Kroniki Klary Schulz. Sprawa pechowca jest książka mało autentyczną; brakuje w niej klimatu i mentalności ludzi tamtych lat, raczej nieudana imitacja. Gdyby fabuła tej książki miała miejsce w teraźniejszości to myślę, że  cala sprawa przedstawiałaby się inaczej.

Kolejnym minusem jest fakt, iż tak naprawdę całą zagadkę rozwiązał ojciec głównej bohaterki, jej przyjaciele i dawny kochanek… Taka już praca detektywa. A powiadają, że gdy diabeł nie może tam babę pośle. Jednak nie tym razem.
Mocno rozczarował mnie również finał, albowiem przeczytałam całą książkę i nie odnalazłam odpowiedzi, dlaczego w ogole mordowano, co było powodem tak brutalnych czynów. Autorka opisała moment schwytania winowajców i coś tam rzuciła swym czytelnikom na „odczepnego”, ale mnie jej wyjaśnienia nie przekonały i jak powiedziałam – zostały rzucone na „odczepnego”.

Jednak niezależnie od tego co napisałam o tej książce, planuje przeczytać dalsze części tej trylogii, a nuż okażą się być lepsze. Może jestem masochistką, ale dam szanse autorce i jej Klarze… Może to z sympatii do imienia Klara i kryminałów retro. Mam nadzieję, że podobnie jak tę, resztę też uda mi się wypożyczyć z biblioteki.

Tytuł oryginalny: Kroniki Klary Schulz. Sprawa pechowca.
Wydawnictwo: Bukowy las
Numer ISBN: 9788362478774
Moja ocena: 4,5/10

Pozdrawiam :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>