Dzienne archiwum: 11 października 2014

Moja radosna twórczość. Część 21.

Wracam po kilkomiesięcznej przerwie do pokazywania przykładów czy owoców mojej polyvorowej twórczości. Wiem, że na pewno (?) ciekawsze byłyby dla Was zdjęcia tego, co w danym momencie mam na sobie, ale na razie wolę ograniczyć się do stylizacji tworzonych na wspomnieniowej stronie. Na moją decyzję wpłyneła specyfika internetu oraz to, że wśród internautów duży % stanowią zwykli hejterzy, którzy mają gdzieś uczucia innych i szacunek do drugiego człowieka. A ja wiem, że z powodu mojej fizycznej przypadłości stałabym się łatwym celem dla tego typu osób. To nie jest tak, że ja się jej wstydzę, tylko jeszcze nie do końca akceptuję swoją chorobę. To nie jest łatwe. Z akceptacją jest jak z huśtaniem się na huśtawce: raz się jest na górze, a raz na dole. W moim życiu są lepsze dni, gdy jestem już prawie pogodzona z nią i te gorsze , gdy wszystko obraca się w proch. Boje się, że inni zaczną bawić się moim kosztem. Nie wykluczam jednak, że może kiedyś odważę się pokazać siebie. Tyle o mnie.

Wprawdzie od pewnego czasu mamy astronomiczną jesień, ale pogoda jest iście letnia,  przynajmniej w ciągu dnia ;) i dlatego postanowiłam zaprezentować Wam coś w letnim klimacie. Ostatnio rozkoszuje się połączeniem błękitu i żółtego, uważam takie połączenia za niezwykle świeże, dodające nam energii i zawsze na czasie.

426512_550588808294388_2114261678_n

Suknia: Prada
Buty: Gianvito Rossi
Torebka – Bottego Veneta

A na koniec odrobinę się pochwalę: obroniłam pracę magisterską pod tytułem: Historia mody kobiecej dziewiętnastowiecznej Francji (lata 1789 – 1914), a także dostałam się na studia doktoranckie :lol: :lol:

A teraz drobny akcent muzyczny:

Peter, Bjorn & John – Young folks

Pozdrawiam :)