„Zawołajcie położną”, Jennifer Worth.

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Macierzyństwo budzi w większości kobiet to, co najlepsze.

Czas na recenzję kolejnej książki gatunku non fiction, tym razem przedstawie swoje wrażenia po przeczytaniu Zawołajcie położną, autorstwa Jennifer Worth.
Po raz pierwszy natknęłam się na nią całkiem niedawno, natomiast o serialu Z pamiętnika położnej, który został nakręcony na podstawie powyższej książki, w ogóle nie słyszałam, a szkoda. Ale powoli nadrabiam.

 Fabuła tej  książki rozgrywa się w latach 50tych. Jej główna bohaterką, a zarazem narratorką jest Jennifer Worth - młoda położna, pracującą w prowadzonym przez zakonnice Domu św. Nonnata mieszczącym się na londyńskim East Endzie, i która po latach postanawia spisać swoje wspomnienia.
W czasie swojej pracy niosła pomoc i otuchę rodzącym kobietom oraz codziennie stykała się z biedą, która była niekiedy skrajna, różnymi niebezpieczeństwami i nieciekawymi zjawiskami społecznymi.

Powieść została podzielona na 32 rozdziały, w których Jennifer Worth przedstawia losy własne, a także swoich koleżanek, kolegów, zakonnic i pacjentek. Ich historie są niekiedy zabawne, jak jak biznesowe perypetie Freda – „złotej raczki” czy o rowerowych przygodach Chummy – arystokratki o nieprzeciętnym wzroście, ale wiele jest też wzruszających i przejmujących, jak np. historia  rodziny Warrenów, o której napiszę niżej.
Książka Jennifer Worth postawiła sobie cel nie tyle ukazanie tajników pracy położnej, co przybliżenia życia  kobiet z londyńskiego East Endu – prostych kobiet z robotniczych rodzin. Kobiet, które codziennie stawiają czoła walce z ubóstwem własnych rodzin i przeróżnymi przeciwnościami losu.

Tę książkę czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Jak już wspomniałam,  obfituje ona w wzruszające i zabawne fragmenty, ale nie brak w niej też tych, które mogą czytelnika zaszokować i zniesmaczyć. Jednym z rozdziałów poznajemy historie małżeństwa Lena i Conchity Warrenów, którzy się doczekali  25 dzieci! Len będący głową tej rodziny jest Brytyjczykiem po pięćdziesiątce, a jego żona Conchita jest z pochodzenia Hiszpanką i liczy sobie około czterdziestu wiosen. Liczba ich potomstwa jest szokująca, ale to nic w porównaniu z historią tych ludzi. Otóż pan Warren służył w hiszpańskiej wojnie domowej (1936 – 1939) i z tej wojny wrócić w towarzystwie jedenasto – dwunastoletniej Hiszpanki, z którą później żył niczym mąż z żoną (!), o czym świadczy fakt, że zanim skończyła ona szesnaście lat, była już matką 3 dzieci! Mnie ręce opadły i nie powiem, co jeszcze. Byłam po przeczytaniu tych informacji w naprawdę niemałym szoku, bo to jest pedofilia niezależnie od tego czy owe zdarzenia miały miejsce w latach 30tych, 50tych, czy obecnie.  Nie twierdze jednak, że autorka popiera takie zjawiska, nawet dobrze się stało, że zdecydowała się na przedstawienie tej historii, bo takich tematów nie wolno zamiatać pod dywan.

A wracając do meritum. Wprawdzie pani Worth przedstawia go jako mocno kochającego ojca i męża, który troszczy się i robi wszystko, żeby jego niezwykle licznej rodzinie niczego nie brakowało, to jednak mnie to nie przekonuje, ponieważ Conchita od momentu pierwszej miesiączki rodzi dziecko za dzieckiem i końca jej rozrodu nie widać. Po raz pierwszy czytelnik poznaje ją w rozdziale czternastym, w którym to jest w 24 ciąży, a w rozdziale trzydziestym, którego akcja toczy się zaledwie kilka miesięcy później, kobieta jest już w 25 ciąży, która kończy się przedwczesnym porodem. Ponadto kobieta, choć w Wielkiej Brytanii mieszka około 20kilku lat, to nadal nie potrafi porozumieć się po angielsku i dlatego raczej nie opuszcza posesji. A zatem, będę szczera – ta kobieta była niewolnicą własnego domu i własnej, licznej i ciągle powiększającej się  rodziny! A miłość jej męża do niej odbieram jako toksyczną.

Kolejną wstrząsającą opowieścią przedstawioną na kartach tej książki jest  historia Mary – nastoletniej prostytutki, której wymarzona podróż z Dublina do Londynu w poszukiwaniu szczęścia, kończy się na ulicy tego drugiego miasta. Jennifer poznaje ją całkiem przypadkiem, pewnego dnia zostaje poproszona o rozmienienie pewnej sumy pieniędzy… I tak zaczęła się niezwykle smutna historia.

A teraz krótko o stylu pisania Jennifer Worth. Wprawdzie nie pretenduje on do miana stylu  mistrzów pióra, ale posiada za to bardzo przyjemny urok. Bardzo spodobał mi się styl narracji i sposób jaki autorka przeplata ze sobą historię, tzn. nie ciągnie jednej „siurkiem” aż do jej zakończenia, tylko przedstawia fragment, a później przechodzi do następnej . Mnie coś takiego bardzo odpowiada, ponieważ moim zdaniem ów zabieg sprawia, że czytelnik bardziej się wkręca i dzięki czemu fabuła staje się jeszcze bardziej ciekawa i historie nie przytłaczają

Na duży plus zasługuje również fakt, że Worth nie upiększa wspomnieni i nie łagodzi ich. Ponadto podoba mi się, że Worth w swojej książce udzielając głosu bohaterom używa gwary, przez co fabuła jest prawdziwsza.

Jej jedynym minusem w ojej ocenie jest to, że opisanych historii jest zdecydowanie za mało i dlatego po przeczytaniu tek książki czułam niedosyt. Szczególnie brakuje mi informacji z życia Jennifer zanim znalazła się ona w domu Nonnata, bo tylko czasem wspomina o kilku latach spędzonych w Paryżu, co wydało mi się bardzo interesujące. Brakuje mi też tych samych informacji o jej koleżankach z pracy. Chciałabym też móc poznać motywy, którymi kierowały się te dziewczyny, gdy decydowały się na taką pracę. Ale mam nadzieje, że moją ciekawość zaspokoją dalsze części tej serii, na które czekam z przeogromną niecierpliwością i mam nadzieję, że ukażą się szybko.

Tytuł oryginalny: Call the Midwife
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Numer: ISBN9788308053171
Liczba stron: 376
Moja ocena: 10/10

Pozdrawiam :)

4 myśli nt. „„Zawołajcie położną”, Jennifer Worth.

    1. Walkiria Autor wpisu

      Koniecznie musisz przeczytać tę książkę. :) Jest jeszcze serial o podobnym tytule, alle jego jeszcze nie oglądałam.

      Odpowiedz
  1. ~paula

    Właśnie ostatnio zauważyłam tą ksiązkę w bibliotece, po przeczytaniu Twojej recenzji chyba się zdecyduje. Natomiast jeśli lubisz taką tematykę polecam książkę Położna. 3550 cudów narodzin.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>