Dzienne archiwum: 7 sierpnia 2014

„Czara wyroczni”, Judith Merkle Riley.

– Tydzień temu na placu de Grève łamali kołem jakiegoś zdrajcę – wtrąciła się Brigitte. – Wszyscy mówią, że było to piękne widowisko przy blasku pochodni, cóż, kiedy maman nie pozwala mi chadzać na egzekucje.

Czara wyroczni jest moim pierwszym spotkaniem z twórczością amerykańskiej pisarki, a zarazem profesor nauk politycznych, Judith Merkle Riley, ale na pewno nie ostatnim.

Pani Riley na kartach swojej powieści przenosi nas do dawnej Francji.  Siedemnastowieczny Paryż nie jest bynajmniej miejscem przyjemny, gdyż w całym mieście roi się od intryg, spisków i zdrad. Ponadto w mieście królowały wówczas wszelkiej maści wróżbitki, osoby parające się czarną magią, trucicielki, a czarne msze, na których składano ofiary z ludzi były zjawiskiem powszechnym.

Główną bohaterką i jednocześnie narratorką tej powieści jest 15letnia , Geneviève Pasquier, dziewczyna oczytana, posiadająca ogromną inteligencję, ale niestety zdeformowana z powodu choroby. Ale los dał jej w zamian niezwykły talent – dar, jakim jest odczytywanie przyszłości z tafli wody. Dar ten stal się jej błogosławieństwem, a zarazem przekleństwem bowiem bohaterka nie tylko dorobiła się dużego majątku, ale stanie się także niewolnicą pewnej niezwykle wpływowej i potężnej kobiety… Tą kobietą będzie Catherine Montvoisin, która jest bardziej znana jako La Voisin. Można powiedzieć, że pani Montvoisin jest połączeniem dobrej wróżki i złej macochy z bajki o Kopciuszku, która wyciąga co zdolniejsze dziewczyny z nędzy i z rynsztoku obiecując dużo lepsze życie, ale zamian czyni z ich swojej bezwolne kukiełki.

Jak wspomniałam kilka linijek wcześniej, mademoiselle Pasquier jest osobą nieco zdeformowaną, i zła było mało chwilę po urodzeniu jej matką ją odtrąca i wysyła na wieś do mamki, a ojcu dziecka mówi, że urodziła się martwa.
Lata mijają Gen na beztroskiej zabawie z innymi wychowankami i dziećmi mamki. Dziewczyna mimo różnych nieszczęść czuje się szczęśliwa. Pewnego dnia jej ojciec poznaje prawdę i sprowadza ją do domu. Do domu, o którym można powiedzieć wszytko, ale na pewno nie to, że rodzina w nim mieszkająca jest szczęśliwa. Ojciec dziewczyny jest bankrutem, matka wydaje ostatnie pieniądze na wizyty u wróżek oraz specyfiki, które mają jej pomóc zachować młodość i urodę, a siostra marzy o bogatym mężu, który podniesie jej status społeczny. Niestety brak pieniędzy równa się brakowi posagu, a bez tego starsza z sióstr ma nikłe szanse na dobre zamążpójście. Natomiast jej  starszy brat oraz wuj są typami spod ciemnej gwiazdy.  Jedyna podporą dla panny Pasquier jest jej ojciec,z  którym rozmawia o starożytnych Rzymianach i Grekach, a także babcia, która jest zaskakującym połączeniem bigotki i  sawantki.

 Po nagłej tajemniczej  śmierci ojca i babci, a także po gwałcie dokonanym przez własnego wuja, dziewczyna postanawia uciec z domu i popełnić samobójstwo.  W ostatniej chwili od targnięcia na własne życie ratuję ją madame Montvoisin. Kobieta ta ma co do Geveviere pewne zamiary, przygarnia ją i zatrudnia w charakterze wróżki. Pracę dziewczyna traktuje jak przygodę i coś w rodzaju eksperymentu, ale nie jest do niej w zupełności przekonana, ponieważ jak na ironie losu, jest ona wykapaną intelektualistą, która wszelkie czary – mary uważa totalne bzdury i żerowanie na naiwnych klientach. Po spisaniu kontraktu, która na lata połączy nastolatkę i królową paryskich czarownic, ta pierwsza staje się  stu pięćdziesięcioletnią (!!) tajemniczą markizą de Morville, która specjalizuje się w tym, że potrafi wyczytać przyszłość z wody.

Wieść o niezwykłym talencie i nieomylności owej markizy szybko obiega cały Paryż, co przyczynia się do tego, że klienci walą drzwiami i oknami, mówiąc brzydko. Dziewczyna ze zdumieniem odkrywa, że głupota i naiwność ludzka nie zna granic, bo żadna z osób nie podejrzewa nawet, że wiekowa staruszka jest tylko groteskową mistyfikacją, wymysłem, która wróżbitce ma dodać posmaku tajemnicy . No cóż – życie. Oprócz tego, Geneviera im dokładniej poznaje świat, w którym przyszło jej żyć, tym bardziej przekonuje się, że trafiła do gniazda żmij, dla których ludzkie życie nie ma znaczenia…

Fabuła Czary wyroczni została zainspirowana i oparta w dużej mierze na wydarzeniach, które miały miejsce w czasach panowania Króla Słońce, Ludwika XIV. Judith M. Riley przy pisaniu swojej książki korzystała z akt sądowych: z zeznań, protokołów etc. ze słynnej „sprawy trucizn” której oskarżono, osądzono i stracono wiele kobiet, które pałały się czarną magią i  trucicielek, z których najpotężniejszą i najbardziej wpływową była bez wspomniana parokrotnie Catherine Montvoisin. Także inne przedstawione na kartach powieści  kobiety były postaciami autentycznymi: La Trianon – homoseksualna wróżbitka i zielarka, którą czytelnik poznaje chwilę po tym, kiedy głowna bohaterka stała się jedną z nich.  La Lepere, która zajmowała się głównie aborcjami, La Boss, która również zajmowała się czarami i aborcjami, ale zajmowała sporo niższa pozycję w hierarchii paryskich wiedźm. Pisarka wspomniała również o wielokrotna morderczyni, madame de Brinvilliers, a jedną z najwierniejszych klientek tego grona była sama metresa Ludwika XIV, pani Montespan, która dzięki nim dłużej mogła cieszyć się względami władcy. Całe te jakże „zacne” grono swoją budową oraz działaniami przypomina współczesne mafie, którego szefową, wokół której wszystko działa i hula jest La Voisin. To ona zgarnia najwięcej i ustala prawa.

Książka Czara wyroczni jest znakomitą powieścią, która posiada wszystko, co lubię i cenię. Akcja książki już od pierwszej linijki aż do ostatniej kropki trzyma w napięciu, a niesamowity i mroczny klimat tylko potęguje niepokój.  Pani Riley niezwykle dokładnie i barwnie opisała bohaterów swojej książki: czytelnik pozna ich charakter, obawy etc. W idealny sposób przedstawiła hipokryzje siedemnastowiecznych paryżan, którzy z jednej strony są bardzo pobożni i w imię nowoczesności gardzą zabobonami, a po mszy świętej swoje kroki kierują w stronę domu czarownicy.
Dzięki tej książce czytelnik może zaznajomić się z historią społeczną XVII-wiecznej Francji, przesadzoną etykietą i regułami ówczesnego savoir – vivre’u. Autorka dzięki swojej książce zabiera czytelnika w podróż przez ciemne i brudne zaułki slamsów Paryża, a także do marmurowych komnat Wersalu.

Wiem, że powinnam skończyć już tę recenzje, ale chcę napisać coś jeszcze. Wiadomo, że nie można ani też nie da się usprawiedliwić tak strasznego czynu jakim jest pozbawianie życia drugiego człowieka, ale można poznać motywy i strać się je zrozumieć. A morderczynie z tej powieści miały ich sporo. Najważniejszym z nich wynikał z nierówności społecznej, bo jak Wam wiadomo, kiedyś przedstawicieli płci pięknej zajmowały w hierarchii społecznej o wiele niższe miejsce niż obecnie. Miały zdecydowanie mniej praw w przeciwieństwie do męzczyzn. Ba! A bardzo często nie posiadały ich wcale :/ Były całkowicie zależne od mężczyzn: najpierw od ojca i brata, później do męża, za którego wychodziły wbrew swojej woli. A na starość, po śmierci małżonka, od syna, ale często było tak, że to właśnie wdowy cieszyły się największymi prawami i swobodami, choć nie było rewelacyjnie to i tak bez porównania lepiej niż w przypadku panien i mężatek.

Zawsze wśród kobiet były osoby inteligentne i ambitne, ale w owych czasach drzwi do kariery, sukcesu i spełnienia zawodowego były zamknięte. Kobiety np. nie mogły prowadzić interesów, pracować (z wyjątkiem kobiet z niższych stanów, ale te mogły jedynie pracować na najniższych stanowiskach, jako np. robotnice). Ambitniejsze zajęcia były zarezerwowane dla mężczyzn.), a także gromadzić majątku, bo było to niemoralne i społecznie potępiane. Kobiety, które postanowiły złamać to prawo i po ciuchu w tajemnicy zając się interesami, musiały liczyć się z naprawdę srogą karą, jaką była konfiskata majątku przez męskiego opiekuna i zamknięcie w klasztorze. Jedynie wspomniane wdowy niekiedy cieszyły się większymi swobodami. Kwitła też prostytucja… A zatem czytelnika nie dziwi fakt, że organizacja powołana przez La Voisin cieszyła się wśród kobiet popularnością, bo dosłownie wyciągała je z dna i dawała nadzieje na lepsze jutro, choć oczywiście nie za darmo, a cena była wysoka – ślepa lojalność, lecz takie kobiety nie miały nic do stracenia…

 

Tytuł oryginalny: The oracle glass
Wydawnictwo: Książnica
Numer ISBN: 9788324580712
Liczna stron: 488
Moja ocena: 9/10

Pozdrawiam i polecam!