„Jestem tu od wieków”, Mariolina Venezia.

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Gdzie biegnie ta ulica,
szalony zając kica…

Wstyd się przyznać, ale są książki, które muszą długo czekać, zanim w końcu zabiorę się za ich czytanie. Jedną z nich jest powieść włoskiej dziennikarki Maroliny Venezii pod (moim zdaniem) tajemniczym tytułem Jestem tu od wieków. Pierwszy raz zetknęłam się z tą książką – płonę ze wstydu – jesienią 2008 roku  :oops: i niesłychanie mnie zaintrygowała. Ale jakoś tak (bardzo) dużo wody w Wiśle upłynęło, nim stałam się jej właścicielką i ją wreszcie przeczytałam. Żałuje tylko, że tyle zwlekałam, acz jednak warto było czekać, ponieważ do dobra powieść. Nawiasem mówiąc, może zabrzmię banalnie, ale uważam, że z książkami jest jak z winem – im są straszę, tym są lepsze. Poza tym kiedyś gdzieś przeczytałam zdanie, które zapamiętam do końca życia, mianowicie  autor tych słów uważa, iż to książki decydują o momencie przeczytania, a nie my. I coś w tym zdaniu jest… Trochę dobrej magii w życiu nie zaszkodzi. :)

Jestem tu od wieków jest sagą włoskiej rodziny, w której to kobiety graja przysłowiowe pierwsze skrzypce. Akcja tej książki zaczyna się o godzinie piętnastej 27 marca 1861 roku, gdy w Grottole, miasteczku położonym w Bazylikacie, około stu kilometrów od apulijskiego wybrzeża wydarzyło się coś, co na długo wyryło się w pamięci mieszkańców tej mieściny. Concetta, będąca konkubiną dona Francesca Falcone, bogatego gospodarza i wytwórcy oliwy po wielu latach oczekiwania wydaje na świat  upragnionego syna.

Jednakże ten dzień ogromnej radości jest również dniem straty i smutku, bowiem świeżo upieczony ojciec chłopca poniósł ogromne straty, bowiem krzyki rodzącej Concetty spowodowały pęknięcia dzbanów z oliwą i w konsekwencji przyczyniły się do utraty większości zapasów. Czy to zwykły przypadek? Sąsiedzi oraz inny ludzie z otoczenia bohaterów powieści Venezii, w tym zdarzeniu dopatrują się złego fatum, a nawet znajdują się tacy, którzy twierdzą, że nad tą rodziną ciąży klątwa.

Albina, będąca drugą córką dona Francesca, nie może poślubić ukochanego barona, dopóki najstarsza z córek, Contanza nie wyjdzie za mąż. Ach te stare zwyczaje :) Ta jednak z zakasującą, a zarazem podejrzaną regularnością uczęszcza do kościoła i wraca z niego w stanie euforii, aż pewnego dnia ucieka z domu i wiąże się z młodym duchownym, don Antoniem. Co powoduje, iż Albina nie poślubia tego, którego bardzo chce poślubić i zostaje żoną miejscowego szewca, Vincenza. Ucieczka Contanzy skutkuje również tym, że nie dochodzi do ślubu jej rodziców, Concetty i dona Francesca.

Prawdziwe szczęście i miłość odnajduje córka Albiny i Vincenza – Candida, której choć natura poskąpiła niezwykłej urody, posiada niezwykłą moc i władzę nad płcią brzydką. Jej córka Alba, natomiast jest owładnięta chorą ambicją i obsesją perfekcyjności, brzydzi się ludzi i zwierząt, pragnie tylko czystości, je tyle co nic; dobrze czuje sie tylko w murach przyklasztornej szkole z internatem. Jej jedyne dziecko – córka Gioia, była członkini komuny i aktywistka jednego z radykalnych ruchów lewicowych, postanawia odmienić swoje życie i wrócić na łono rodziny do Grottole, poszukując straconej krainy dzieciństwa i miłości.

Powieść ta jest dość nietypowa, ponieważ właściwie nie zawiera w sobie dialogów, jest za to zlepkiem arcyciekawych anegdot z życia rodziny Falcone i ich krewnych, umieszczonych na osi czasu. Autorka napisała tę powieść tak, jakby nawlekała na line przeróżne koraliki. Każdy fragment książki jest niezwykły i kompletnie różni się od innych. Powieść ta przypomina mi opowiadania, jakimi starsze pokolenie raczy młodsze, zwykle pokolenie własnych wnucząt.

Venezia w niezwykły sposób przedstawiła losy swoich bohaterów od momentu narodzin do chwili śmierci, a w międzyczasie zakochują się, prowadzą zatargi, cierpią, są zazdrośni, mściwi, ale niestety rzadziej po po prostu szczęśliwi… „Jestem tu od wieków” wywołuje w czytelniku cały wachlarz emocji, począwszy od radości  i śmiechu, skończywszy na smutku.

Minusem tej książki, w mojej ocenie, jest szalony pęd z jakim Marolina Venezia przeskakuje z jednego bohatera i wydarzenia do drugiego. Niektóre z postaci zostały przedstawione zbyt pobieżnie, autorka poświęcała jej kilka chwil, a następnie zasypuje czytelnika swoistym potopem anegdot. Ale to są tylko moje odczucia, innym ta prędkość może nie przeszkadzać, a jeszcze inni mogą uznać ją za zaletę. Tak czy siak, ksiażkę Jestem tu od wieków uważam za bardzo udaną powieść.

Tytuł oryginalny: Mille anni che sto qui
Wydawnictwo: W.A.B.
Numer ISBN: 9788374145459
Liczba stron: 318
Moja ocena: 8,5/10

Pozdrawiam i polecam :)

Jedna myśl nt. „„Jestem tu od wieków”, Mariolina Venezia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>