„Morderstwo w Boże Narodzenia”, Agat(h)a Christie.

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Świat, zawsze tak myślę, jest taki, jakim go sobie uczynimy. — Nie! — zaprotestowała ostro. — Zło jest nie tylko w głowach. Zło istnieje! Wyglądasz na kogoś, kto nie ma świadomości zła w świecie. A ja mam. Czuję je. Zawsze czułam; tutaj, w tym domu — przygryzła wargę i odwróciła się.

Zdjęcie pochodzi ze strony lubieczytać.pl

Mój najnowszy post dotyczyć będzie recenzji powieści kryminalnej, którą przeczytałam w ubiegłe święta wielkanocne. Bardzo cenię twórczość tej brytyjskiej pisarki i nie oponuje przed nazwaniem jej królową tego gatunku literatury, bo niezaprzeczalnie zasługuje na to miano. I choć jeszcze nie mogę powiedzieć, że przeczytałam wszystkie jej książki (mam za sobą 3/4 jej książek), to już teraz z ręką na sercu mogę powiedzieć, że nie znajdziecie w jej dorobku złych powieści. :) Może nie każda rzuca na kolana, bo dorobek pani Christie można podzielić na książki: bardzo dobre i po prostu dobre, a „Morderstwo w Boże Narodzenie” zalicza się do tej pierwszej grupy.

Książka ta po raz pierwszy wydana została w 1939 roku, a dzięki dedykacji skierowanej do szwagra pisarki – podobno jej wiernego fana,  poznajemy powód powstania tej książki: „Narzekałeś, że moje morderstwa stają się zbyt wyrafinowane, by nie rzec anemiczne. Pragnąłeś „solidnej krwawej zbrodni”. takiej, co do której nie mogłoby być wątpliwości, że jest morderstwem!”.

Akcja tej powieści rozgrywa się we wspaniałej rezydencji Gorston Hall, która należy do  Simeona Lee – bogatego starszego pana obdarzonego przez naturę niezwykle trudnym charakterem.
Gdy zbliżają się święta Bożego Narodzenia, Simeoon Lee postanawia zaprosić dawno niewidzianą rodzinę. Wszyscy mają nadzieje, że senior pragnie pojednać się z zwaśnionymi krewnymi. Jednak bardzo szybko okazuje się, że każdy kto tak sądził jest w błędzie, gdyż staruszek zaczyna szydzić z potomków twierdząc, że nie są oni godni być jego potomkami. Ponadto zamierza zmienić testament, czym przyczynia się do pogorszenie i tak złych stosunków w tej rodzinie.  Atmosfera robi się coraz gęstsza, a zło wisi w powietrzu…

W przeddzień świąt dochodzi do morderstwa – nieznany sprawca podrzyna gardło nestorowi rodu. Co ciekawe, Simeona Lee zamordowano w pokoju do którego prowadziły tylko jedne drzwi, które w czasie popełniania morderstwa były zamknięte od zewnątrz. Pikanterii dodaje krzyk, który usłyszano w tych tragicznych okolicznościach i który, w ocenie jednego z gości, brzmiał niczym krzyk duszy potępionej.  Każdy gość miał motyw, żeby zabić. Któż więc popełnił tę straszną zbrodnie, a przede wszystkim  jak udało się mordercy uciec z pomieszczenia bez wyjścia? Rozwiązania tej kryminalnej zagadki podejmuje się belgijski detektyw Herkules Poirot. Finał książki jest naprawdę zaskakujące. Niestety a może stety, kolejny raz nie udało mi się odgadnąć, kto jest mordercą. :)

Jak już napisałam wcześniej, książka ta jest bardzo dobra. Agatha wymyśliła bardzo dobrą intrygę i potrafiła też stworzyć wspaniały klimat, choć nie ma on nic wspólnego ze świętami Bożego Narodzenia.

Tytuł oryginalny: Hercule Poirot’s Christmas
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Liczba stron: 226
Moja ocena: 7,5/10

Pozdrawiam :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>