„Złodziejka książek”, Markus Zusak.

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×



Zdjęcie pochodzi ze strony lubieczytać.pl

Przejechała dłonią po pierwszej półce słuchając szelestu, z jakim jej paznokcie dotykają kręgosłupa każdego z tomów. Brzmiało to jak muzyka lub tupot biegnących stóp. Użyła obu dłoni. Przyspieszyła. Jedna półka po drugiej. Zaśmiała się. Jej głos podszedł wysoko do gardła i rozszedł się po całym pokoju, a kiedy przestała się śmiać i stanęła pośrodku, spędziła długie minuty patrząc, to na półki, to na swoje palce. Ile książek dotknęła?Ile poczuła? Znów podeszła do półek i zrobiła to ponownie, tym razem wolniej, wyciągniętą dłonią, pozwalając opuszkom poczuć twardość każdego grzbietu. To było jak magia, jak czyste piękno, jak światło padające z kandelabru. (fragment książki)

Dziś rozpocznę nowy cykl na moim blogu, mianowicie co jakiś czas nagryzmolę recenzję  jakieś przeczytanej przeze mnie książki.
Nie sądzę, żeby każda przeczytana książka doczeka się swojej notki, ale postaram się opisywać ich jak najwięcej. Ale ostrzegam – nie mam zbyt wielkiego talentu literackiego, jeżeli w ogóle go posiadam, więc proszę Was o wyrozumiałość. :)

Nie wiem, czy tworzenie nowego działu jest dobrym pomysłem i sama mam pewne obiekcje, bo na początku miał on dotyczyć tylko mody, ale chwilę później pojawiły się na nim posty dotyczące imion, które w krótkim czasie zdominowały go i w konsekwencji stał się on blogiem „imienniczym” z domieszką mody… A teraz narodził się dział poświęcony literaturze – czy to nie za dużo szczęścia na raz?
A z drugiej strony, blog ten dotyczy ukochanych przede mnie rzeczy, więc jeżeli są na nim posty o modzie i imionach, to dlaczego nie może być tych o książkach?

Wprawdzie książki na moim blogu nie są debiutantami w prawdziwym tego słowa znaczeniu, bo już wcześniej pojawiały się na tym blogu, ale nie w formię recenzji, tylko jako wzmianki o czytanej aktualnie książce.

Swój nowy cykl rozpocznę recenzją „Złodziejki książek” autorstwa australijskiego pisarza Markusa Zusaka – książką, którą niedawno skończyłam czytać i która długo zostanie w mojej pamięci. Jest to moje pierwsze czytelnicze „spotkanie” z twórczością tego Pana, ale na pewno nieostatnie. Choć przyznam szczerzę, że do tej książki podchodziła ze sporą rezerwą, ponieważ miałam wobec niej duże oczekiwania i dlatego obawiałam się rozczarowania. Ale na szczęście tak się nie stało, bo książka już po kilku stronach podbiła moje serce.

Autor akcję swojej książki osadził na chwilę przed i w czasie II wojny światowej. Jej główną bohaterką jest kilku, a później kilkunastoletnia Liesel Meminger. Poznajemy ją, gdy wraz z matką stoją na zasypanym śniegiem peronie, który znajduje się w mieście bez nazwy. Nie jest to dla kobiety i jej córki radosna chwila, gdyż przed chwilą młodszy brat Liesel  zakończył życie, a kilka stron później matka dziewczyny stanie się dla niej „martwa za życia”.

W czasie pogrzebu chłopca złodziejka książek kradnie swoją pierwszą książkę. Jest to „Podręcznik grabarza”, który rozjaśnia tajniki tej profesji. To dzięki niemu nasza bohaterka uczy się czytać i poznaje przeogromną moc słów. A później przyjdzie czas na kolejne książki: płonące na stosach nazistów, ukryte w biblioteczce żony burmistrza i wreszcie te ręcznie napisane.

Ale zanim Liesel ukradnie swą drugą książkę, znajdzie się pod dachem swoich nowych rodziców: Rosy i Hansa Hubermannów. Pozna też swojego najlepszego przyjaciela Rudego S., z których przeżyje wiele szczęśliwych chwil, a także wiele innych mieszkańców ulicy Himmelstrasse.

Książką ta jest o różnych odcieniach miłości, która zerka niemal z każdego zakamarku. O sile przyjaźni, która. O pasji. A przede wszystkim o  człowieczeństwie w tych okrutnych latach II Wojny Światowej.

Na szczególną uwagę zasługuje narrator tej książki, jest nim … śmierć. Uczynienie z śmierci narratora w książce, w której pojawia się problem holokaustu jest ryzykownym pomysłem. Pisarz poradził sobie jednak wspaniale i napisał bardzo piękną książkę.
Śmierć według Markusa Zusaka znacznie różni się od naszych wyobrażeń na jej temat. Nie jest ona klasyczną, zimną kostuchą z kosą, tylko ciepłą istotą, którą targają bardzo ludzkie uczucia, i  która pomimo permanentnego zapracowania, jest w stanie zatrzymać się na moment i podumać nad ciężkim losem i śmiercią duszy, którą zabrała. Nie odczuwa przyjemności z wykonywania swojej pracy, mało tego – potrafi cieszyć się, gdy ktoś jej nie ulega. Ponadto jest fanką kolorów. :)

Uważam, że tę książkę powinni przeczytać wszyscy, nie tylko miłośnicy literatury. „Złodziejka książek” nie jest kolejną książką, o której po pewnym czasie się zapomina. Nie, ona pozostanie w umyśle na zawsze. Podczas czytania jej czytelnikowi nieraz popłyną łzy i niejednokrotnie wywoła śmiech. Ja czytając tę książkę czułam się, tak jakbym sama była jedną z jej bohaterek.

Tytuł oryginalny: The Book Thief
Wydawnictwo: Nasza księgarnia.
Liczba stron: 495
Moja ocena: 10/10

Mam nadzieje, że Was nie zanudziłam.
Pozdrawiam :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>